Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kochać. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kochać. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 czerwca 2011

Nauczę Cię żyć...

Ostatnio ta piosenka chodzi mi po głowie i wprowadza w dobry nastrój:



poniedziałek, 23 maja 2011

Czego uczę się od dzieci?

Czego uczę się od własnych dzieci?
Czego ja jako osoba dorosła mogę uczyć się od maluchów które jeszcze nie poszły nawet do przedszkola?

Co ciekawe jest tego bardzo, bardzo dużo:
  • Uczę się jak z uporem dążyć do celu, nie przejmować się upadkami, własnymi ograniczeniami, nie tłumaczyć się że świat jest zły, a schody za wysokie
  • Uczę się jak walczyć o swoje, nie poprzestawać na małym, gdy chcę więcej, marzyć i marzenia realizować tak szybko jak to tylko możliwe
  • Uczę się jak zawsze mieć wysoką motywację i chęci do działania
  • Uczę się jak przeżywać prawdziwą radość, cieszyć się z drobiazgów, dostrzegać cudowność zwyczajnych rzeczy, zachwycać się dmuchawcami, motylkami i bańkami mydlanymi, samolotem, autem i kałużą.
  • Uczę się jak spontanicznie okazywać emocje, śmiać się głośno i nie udawać że wszystko jest ok gdy nie jest
  • Uczę się niesamowitej kreatywności i wyobraźni; przechodzę nawet testy, gdy synek z dumą pokazuje mi kartkę z kilkoma kreskami, kropkami i koślawymi kółkami mówiąc - tu  je mama - już dostrzegam swoją podobiznę:) Nagle dwa klocki mogą być domem, patyk mieczem, kwiatek cudownym diamentem.
  • Uczę się nie przejmować się drobiazgami - brudna bluzka to nie koniec świata
  • Uczę się nie rozpamiętywać złych i trudnych chwil, przeżyć je i dalej cieszyć się życiem,  nie użalać się nad sobą
  • Uczę się cierpliwości, ogromnej cierpliwości
  • Uczę się odwagi, braku lęku przed śmiesznością, porażką i upadkiem
  • Uczę się jaką frajdą może być sprzątanie, układanie talerzy i inne "nudne" zajęcia
  • Uczę się wygłupiać, bawić na całego, chlapać wodą, biegać boso po placu zabaw, udawać małpkę
  • Uczę się bycia sobą, bez zbędnego udawania, bez zakładania masek i wciskania że to moja twarz
  • Uczę się zadawać pytania, prosić o to czego pragnę
  • Uczę się przyjmować prezenty bez sztucznej skromności - tak po prostu z szczerą radością .
  •  Uczę się jak okazywać miłość bez słów
  • Uczę się jak być naprawdę szczęśliwym, że szczęście jest w każdym z nas, że wystarczy go nie zakrywać
  • Uczę się co jest naprawdę w życiu ważne, a co tylko przydatne
  • Uczę się obserwując ich, żyjąc z nimi, widząc jak odbierają świat, jak go poznają, robiąc błędy, przyznając się do nich, uczę się w każdej sekundzie wspólnej zabawy, przy każdym posiłku, kąpieli, z każdym dotykiem małych łapek, z każdym uśmiechem i z każdą łezką - uczymy się od siebie nawzajem, ale mam wrażenie, że oni uczą minie więcej i dużo cenniejszych rzeczy, które zagubiłam gdzieś po drodze...

wtorek, 17 maja 2011

Opowiadanie o czterech świecach

Cztery świece spokojnie płonęły. Było tak cicho, że słychać było jak ze sobą rozmawiały.

Pierwsza powiedziała: – Ja jestem POKÓJ. Niestety, ludzie nie potrafią mnie chronić. Myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgasnąć.
I płomień tej świecy zgasł...

Druga: Ja jestem WIARA. Niestety nie jestem nikomu potrzebna. Ludzie nie chcą o mnie wiedzieć, nie ma sensu, żebym dalej płonęła.
Ledwie to powiedziała, lekki powiew wiatru zgasił ją...


Trzecia: Ja jestem MIŁOŚĆ. Nie mam już siły płonąć. Ludziom nie zależy na mnie i nie chcą mnie rozumieć. Nienawidzą najbardziej tych, których kochają – swoich bliskich.
I nie czekając długo i ta świeca zgasła...

Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczyło trzy zgasłe świece. Przestraszone zawołało: Co robicie? Musicie płonąć! Boję się ciemności!
I zapłakało...

Wzruszona czwarta świeca powiedziała: Nie bój się! Dopóki ja płonę zawsze możemy zapalić tamte świece. Ja jestem NADZIEJA.
Z błyszczącymi i pełnymi łez oczyma, dziecko wzięło świecę i zapaliło pozostałe świece.

Niech nigdy w naszych sercach nie gaśnie Nadzieja i każdy z nas jak to dziecko, niech będzie narzędziem, gotowym swoją Nadzieją zawsze rozpalić Wiarę, Pokój i Miłość.

Autor nieznany - wygrzebane w sieci

poniedziałek, 16 maja 2011

Przecież to oczywiste!

Jak często mówisz dziecku, że jest dla Ciebie najważniejsze, że je kochasz, że Ci bardzo zależy na jego szczęściu? Myślisz - to przecież oczywiste, ono to wie? Na pewno?

Jak często mówisz członkowi rodziny że cieszysz się że wyniósł śmieci, że pozmywał, że wytarł buty, że odłożył coś na swoje miejsce, że nie zapomniał umyć rąk przed obiadem?Jak często mówisz że cieszysz się ze śniadania, obiadu, kolacji, czystych okien, pachnących włosów i obciętych paznokci?
Myślisz - to przecież oczywiste, to jego/jej obowiązek?
A gdy czegoś nie zrobi...?

Jak często mówisz partnerowi że go/ją kochasz?
Jak często mówisz rodzicom że jesteś im wdzięczny/wdzięczna za wszystko co dla Ciebie zrobili?
Jak często dziękujesz swojemu psu że jest ci wierny i darzy bezgraniczną ufnością?
Myślisz - to głupie, przecież to oczywiste?

Jak często dziękujesz koleżance że znalazła czas aby Cię odwiedzić?
Ekspedientce, że była miła i uśmiechnięta mimo zmęczenia?
Koledze lub koleżance z pracy że jak co dzień zaproponowali kawę?
Myślisz - po co - to przecież dla nich oczywiste, tak jest, to ich obowiązek, powinność, to normalne...

Jak często mówisz komuś że ładnie wygląda, że lubisz jak się uśmiecha, że cieszysz się że go widzisz, słyszysz i czujesz? Jak często mówisz komuś że podoba Ci się jak pachnie? jak mówi? jak gestykuluje?

Jak często okazujesz komuś że cieszysz się że jest obecny w Twoim życiu?

Jak często cieszysz się że żyjesz? Jak często okazujesz światu ten fakt?

Jak się czujesz gdy ktoś podziękuje Ci za rzecz oczywistą? Jak się czujesz słysząc że jesteś dla kogoś osobą kochaną i ważną? Jak się czujesz gdy ktoś tak po prostu się do ciebie uśmiechnie?

Jak często mówisz co czujesz i dlaczego? Jak często dzielisz się swoimi uczuciami, emocjami, myślami?
Jak często myślisz że inni rozumieją "przekaz międzywierszowy"? Że tak samo odbierają rzeczywistość? Że powinni się domyślić? Że to przecież takie oczywiste?

Odpowiedzi i wnioski też są oczywiste...

piątek, 25 marca 2011

Ferrero Bruno "Dzień jeden z wielu"

- Popatrz mamo! - wykrzyknęła Marta, siedmioletnia dziewczynka.
- Już już! - wymamrotała nerwowo kobieta, prowadząc samochód i myśląc o wielu rzeczach , które czekały w domu.
Potem była kolacja, telewizja, kąpiel, rozmowy telefoniczne, aż nadeszła godzina, by położyć się spać.
- Marto, już czas iść do łóżka! - A ona skierowała się biegiem na schody. Padająca ze zmęczenia mama dała jej buzi, odmówiła z nią modlitwy i poprawiła kołderkę.
- Mamo, zapomniałam dać ci jedną rzecz!
- Dasz mi ją rano - odpowiedziała mama, ale ona przekrzywiła główkę.
- Ale potem, rano, nie będziesz miała czasu! - zaprotestowała.
- Znajdę go, nie martw się - odrzekła mama, jakby trochę się broniąc - Dobranoc! - dodała i zamknęła zdecydowanie drzwi.
     Ale nie potrafiła zapomnieć zawiedzionych oczek Marty. Wróciła do pokoju dziewczynki, starając się nie hałasować. Dostrzegła, że ściskała ona w rączce strzępki papieru. Zbliżyła się i delikatnie rozchyliła dłoń Marty. Dziewczynka podarła na drobne kawałeczki wielkie czerwone serce, z zapisanym na nim wierszem o tytule "dlaczego kocham moją mamę". Z wielką uwagą mama pozbierała wszystkie kawałeczki i spróbowała otworzyć kartkę. Ułożone w końcu puzzle pozwoliły odczytać to, co napisała Marta:
"Dlaczego kocham moją mamę.
Nawet jeśli dużo pracujesz
i masz tysiąc rzeczy do zrobienia,
znajdziesz zawsze czas, aby pobawić się zemną.
Kocham cię, mamo, ponieważ
jestem dla ciebie najważniejszą częścią dnia."
     Te słowa zapadły jej w serce. Dziesięć minut później powróciła do pokoju dziewczynki, niosąc srebrną tacę z dwiema filiżankami czekolady i dwoma kawałkami tortu. Pogłaskała delikatnie pulchną buzię Marty.
- Co się stało? Spytała dziewczynka, zdziwiona tą nocną wizytą.
- To dla ciebie, ponieważ jesteś najważniejszą częścią mojego dnia!
Dziewczynka uśmiechnęła się, i wypiwszy połowę czekolady, z powrotem zasnęła.
A kto jest najważniejszą częścią twojego dnia?

środa, 9 marca 2011

Ferrero Bruno "Błękitne kamienie"

  Jubiler siedział przy biurku i patrzył w roztargnieniu na ulicę przez witrynę swojego eleganckiego sklepu. Jakaś dziewczynka podeszła do sklepu i przycisnęła nosek do wystawy. Jej oczy w kolorze nieba zabłysły, gdy dostrzegła jeden z wystawionych przedmiotów. Weszła zdecydowanym krokiem i wskazała palcem w kierunku wspaniałego naszyjnika z błękitnych turkusów.
- To dla mojej siostry. Może pan ładnie zapakować, bo to prezent?
Właściciel sklepu zmierzył małą klientkę wzrokiem pełnym niedowierzania i zapytał:
- Ile masz pieniędzy?
     Dziewczynka bez zakłopotania, wspinając się na palcach, położyła na ladzie metalowe pudełeczko, otworzyła je i opróżniła. Wyleciał z niego bilecik, garść monet, kilka muszli i kilka figurek.
- Wystarczy?- spytała z dumą - Chcę zrobić prezent dla mojej starszej siostry. Od kiedy nie ma już z naszej mamy, ona ją zastępuje i nie ma nawet wolnej chwili dla siebie. Dzisiaj są jej urodziny i jestem pewna, że ten prezent uczyni ją szczęśliwą. Te kamienie maja taki sam kolor jak jej oczy.
     Jubiler poszedł na zaplecze sklepu, wyniósł stamtąd wspaniały papier pakunkowy, czerwony i złoty i owinął nim troskliwie szkatułkę.
- Weź go - powiedział do dziewczynki. - Nieś ostrożnie.
     Dziewczynka ruszyła, dumnie trzymając w ręku paczuszkę jak trofeum. Godzinę później weszła do sklepu piękna dziewczyna z czupryną w kolorze miodu i przecudnymi, błękitnymi oczami. Położyła stanowczo na ladzie paczuszkę, którą jubiler z taką starannością pakował, i spytała:
- Ten naszyjnik został kupiony tutaj?
- Tak, panienko.
- I ile kosztował?
- Ceny wystawiane przez mój sklep są poufne: przeznaczone dla klienta i dla mnie.
- Ale moja siostra miała zaledwie kilka drobnych. Nie mogłaby nigdy zapłacić za naszyjnik taki jak ten!
     Jubiler wziął szkatułkę, zamknął ją wraz z jej zawartością, na nowo starannie zapakował i oddał dziewczynie.
- Twoja siostra zapłaciła. Zapłaciła cenę wyższą niż ktokolwiek inny: oddała wszystko, co posiadała.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Miłość

Miłość:
-potrzebuję, bo kocham
-czuję się za ciebie odpowiedzialna, bo kocham
-chcę Twojego szczęścia, bo Cię kocham
-jesteś cząstką mnie, bo Cię kocham
-dba o ciebie, bo Cię kocham

Miłość:
-kochanie
-stan zakochania
-przyjemność bycia razem
-pożądanie
-sympatia
-lubienie
-uwielbianie

Miłość:
-ciało: hormony i być może feromony, podniecenie, neuroprzekaźniki i reakcje fizyczne, rozszerzenie źrenic itd...
-umysł: myśli, obsesja, marzenia, emocje...
-duch: tajemnicze źródło miłości, miłość absolutna,tajemnica i magia miłości...

Po pierwsze kochać siebie i najbliższych!

Prawdziwa miłość moim zdaniem jest:
- bezwarunkowa
- akceptująca
- tolerancyjna
-pomocna w rozwoju i rozwijająca się
-otwarta na zmiany
-żywa
-radością
-troskliwa
-wyrozumiała
-bezpieczna, choć odważna i szalona!
-opanowana
-wyzwaniem
-ciągłą wędrówką
-szczera, choć czasem do bólu
-pełna wiary i nadziei
-inteligentna,mądra choć czasem prowadzi na błędne skały
-wszędzie, za darmo, na zawsze
-spoiwem świata
-wymagająca
-ideą
-w nas

Miłość po prostu jest,
nie można jej dotknąć, choć możemy odczuć jej dotyk,
nie można jej zobaczyć, choć jej odbicie widzimy w blasku oczu zakochanych,
można ja poczuć w swoim wnętrzu,
można się nią dzielić- wtedy się mnoży:)