Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekraczanie granic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekraczanie granic. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 czerwca 2011

Strach ma wielkie oczy...

Każdy czegoś się boi - to całkowicie normalne.
Problem jest wtedy gdy nasze lęki utrudniają nam realizowanie swoich celów, blokują rozwój i komplikują życie. Jak pokonać strach? Podobno wystarczy zrobić to czego się boimy - tylko w teorii jest to proste...

Proponuję wybrać się na wojnę ze strachem i przygotować strategię:)
Przykładowa strategia:

Po pierwsze - rozpoznanie wroga
-Czego naprawdę się boisz?
-Boję się jeździć windą
-Przeraża cię winda?
-Boję się że się zerwie i że spadnę...
-Czyli boisz się upadku z wysokości
Nazwa wroga - lęk przed upadkiem z wysokości.
Dlaczego jest wrogiem? - przez niego muszę wchodzić na 10 piętro schodami ( jeśli lęk przed upadkiem z wysokości utrudnia ci życie także w inny sposób - zapisz to i przygotuj strategię dla poszczególnych odmian wroga)


Po drugie - jakie wróg ma szanse na wygraną?
Jak sądzisz jaka jest szansa że winda się zerwie i że spadniesz? Dowiedz się jakie są zabezpieczenia,  co naprawdę się stanie w razie awarii?


Po trzecie - znajdź przyczynę lęku
Akurat strach przed upadkiem z wysokości jest jednym z lęków wrodzonych, sprawia że jesteśmy czujni stojąc nad przepaścią, to sygnał ostrzegawczy ale nic więcej, a do tego np. w windzie nie stoisz bezpośrednio nad przepaścią, masz podłogę i ściany, więc skąd lęk? Jest bezpiecznie. Może widziałeś w filmie jak zrywa się winda? W filmach często początek mają różne strachy, ale przecież wiesz doskonale że to fikcja...

Po czwarte - znajdź korzyści ze zwycięstwa
- Musisz wiedzieć dokładnie co zyskasz?
-Pokonując strach przed windą będę częściej odwiedzał znajomych mieszkających w blokach na wysokich piętrach, będę mógł podziwiać piękne widoki, nie będę tyle dreptać po schodach, rodzina będzie ze mnie dumna że wygrałem z lękiem
-Czyli jakie twoje wartości, które wyznajesz i uważasz za ważne na tym zyskają?
-Wartości? Cenię rodzinę, a ona na pewno skorzysta. Cenię podróże,poznawanie świata, a wiele miejsc było dla mnie niedostępnych z powodu mojego lęku. Cenię zdrowie, wchodzenie po schodach jest zdrowe, ale już dźwiganie ciężarów nie koniecznie. Cenię opinię innych ludzi, a jeśli pokonam lęk to będą ze mnie dumni, nie będą traktować jak świra, będą mnie bardziej szanować.
-Świetnie -czyli wiesz już że dużo zyskasz

Po czwarte - przeżyj to w wyobraźni
Przeżyj najbardziej pozytywny scenariusz - postaraj się odtworzyć w umyśle jak jedziesz windą do wspaniałego miejsca na wysokim piętrze i przeżywasz tam coś cudownego, po czym spokojnie wracasz windą, może być to miejsce realne lub wymyślone -byle była winda


Po piąte - przygotuj się na najgorszy scenariusz
- Na najgorszy? Przecież mam się nie bać?
-Właśnie dlatego, aby zrobić pierwszy krok warto osłabić lęk - weź ze sobą naładowaną komórkę, jakby winda się zacięła między piętrami, nie musisz także jechać sam - zabierz przyjaciela, nie wybieraj starej "podejrzanej" windy tylko np. nową w galerii handlowej.
-Masz rację, już tak bardzo się nie boję i czuję wręcz że te wszystkie środki ostrożności są zbędne, jestem gotowy aby to zrobić!

Po szóste - zrób to
Zrób to raz, potem drugi i trzeci, wybieraj coraz wyższe poziomy - dłuższe windy, windy w gorszym stanie, windy z przejrzystymi ściankami i podłogą

Po siódme - ciesz się z zwycięstwa nad lękiem!!!
Poczuj własną odwagę, bądź dumny z siebie i ciesz się życiem:)

Najlepsze jest to że z każdym zwycięstwem twój poziom odwagi wzrasta i kolejne "wojny" będą łatwiejsze, ale uwaga - lęk nie istniej tylko po to aby nam rujnować życie, jego celem jest ostrzeżenie - bądź ostrożny, myśl i działaj rozważnie . Opanowany lęk jest twoim przyjacielem, jest niczym oswojony piesek broniący przed brawurą i zbędnym ryzykiem. Walczymy z nim tylko wtedy gdy wyrwał się z pod kontroli i przesadza z tym pilnowaniem niczym wyjątkowo nadopiekuńcza mamusia.
Do końca z nim nie wygramy bo to bez sensu. Warto opanować strach przed windą, ale odrobina lęku przed upadkiem może uratować nam życie włączając w mózgu sygnał ostrzegawczy -Hej, człowieku, pomyśl co robisz, czy to ma sens -jeśli tak - rób, jeśli nie - odsuń się!

sobota, 16 kwietnia 2011

Przekraczanie własnych granic

W rozwoju przekraczanie własnych granic ma ogromne znaczenie i jest bardzo trudne, ponieważ zmusza do wyjścia ze swojej strefy bezpieczeństwa, sprawia że znów stawiamy pierwsze kroki, ale w przeciwieństwie do dziecka odczuwamy lęk przed porażką, chociaż tak naprawdę nie jest ona niczym złym.

W jaki sposób możemy przekraczać granice, które w praktyce narzuciliśmy sobie sami?
Pewnie nie tylko ja spotkałam się z tekstem: rób to czego się boisz - jest to prawda, ale dla większości bardzo zniechęcająca i przerażająca, bo...ogólnikowa i nie zawierająca sensownego planu działania, nie mówi o tym że granice się przekracza - nie przeskakuje.

Jeśli boisz się wody to że rzucisz się z statku do oceanu pogłębi tylko lęk, lepiej zacznij się z nią oswajać stopniowo, idź na basen - wejdź do płytkiej wody, poczuj że jest to przyjemne, że to tylko duża wanna, na początku baw się tam gdzie czujesz bezpieczne dno, na kolejnej wizycie próbuj pływać tam gdzie czujesz się bezpiecznie - przekraczaj granice stopniowo, zdobywając systematycznie potrzebne wiadomości i poczucie pewności.
Jeśli boisz się pająków nie wkładaj ręki do terrarium z ptasznikiem, zacznij od malutkiego pajączka gumowego, potem może zwykły maleńki żywy pajączek...
Dziecko aby zacząć chodzić też przechodzi kolejne etapy: uczy się siadać, raczkować, wstawać przy meblach( oczywiście każde dziecko jest inne!). Aby pokonać kolejny etap musimy być gotowi, ale nie warto odwlekać robienia czegoś w nieskończoność - mamy przekraczać własne granice i to lepiej za wcześnie niż za późno lub wcale.
Przekraczanie granic to nie tylko robienie rzeczy o których już wiemy że się ich boimy, ale także robienie nowych rzeczy, których nie próbowaliśmy.
Na początek polecam drobiazgi: zrób na obiad coś zupełnie innego, idź inną niż zawsze ścieżką, zrób coś inaczej niż zwykle, idź w nowe miejsce, posłuchaj innej niż zawsze muzyki, zacznij uczyć się czegoś nowego( pływanie, karate, język chiński czy szydełkowanie), to nic że coś nie będzie wychodzić, że się nie spodoba - przekroczyłeś granicę, nauczyłeś się czegoś o świecie i przede wszystkim o sobie.
Warto też powtarzać doświadczenia, szczególnie te nieudane, bo być może zrobiłeś to gdy nie byłeś jeszcze gotowy. Dziecko nieustannie stara się wstać, ale nie wstanie dopóki nie będzie gotowe, dopóki nie zdobędzie cech i umiejętności które mu to umożliwią, ale intuicyjnie wie że porażka to nic złego-  to tylko sygnał, że musi coś jeszcze zdobyć, czegoś się nauczyć.
Uczmy się od dzieci - one pragną z całego serca przekraczać wszelkie granice, tak że często z niewiedzy przekraczają te, które mogą być dla niebezpieczne( zabawa nożem, ogień, bieganie po ulicy, samodzielne wyjścia) i rodzice sami narzucają im granice, które powinni dostosowywać do poziomu rozwoju dziecka, aby stało się niezależne i mogło stopniowo przekroczyć wszystkie granice jakie uzna że warto przekroczyć aby się rozwijać i być szczęśliwym, także te o których inni mówią że nie warto, że to niebezpieczne-  a nuż to co dla rodziców było nierozsądne na skutek zmian w świecie i indywidualności młodego człowieka jest właśnie właściwe?.Co do rzeczy które mogą być naprawdę niebezpieczne, należy się zabezpieczyć i odpowiednio przygotować i działać metodą bardzo małych kroczków, czasem warto zrezygnować gdy ryzyko jest większe od potencjalnego zysku ( np. wchodzenie w wysokie góry przy złej pogodzie, nawet jeśli jesteśmy świetnymi alpinistami i mamy odpowiedni sprzęt - wyjątek ratownicy, bo potencjalny zysk ludzkie życie jest większy niż zysk w formie zdobycia szczytu...)
Nasze problemy z przekraczaniem granic mają swoje podstawy w naszych umysłach, gdzie zakodowaliśmy ograniczenia z dzieciństwa, które stawiali nam rodzice i często zapominali w porę zdjąć i pokazać że już czas przekroczyć granicę, ze szkoły od rówieśników i nauczycieli, oraz innych ludzi i zdarzeń, ale granice istnieją wyłącznie w naszym umyśle ( i w prawach przyrody, ale i je można obejść sprytem - ludzie nie latają na własnych skrzydłach, ale latają - wystarczyło zdobyć odpowiednie narzędzia i umiejętności:)
Pomocna jest też zwykła kartka papieru, gdzie piszemy czego się boimy a chcielibyśmy się nie bać, czego nie robiliśmy i chcielibyśmy zrobić, czego nie robiliśmy, czego nie znamy i nie brzmi to zachęcająco, ale tak naprawdę nie mamy własnej opinii tylko pożyczoną od kogoś( nie interesuje mnie gra na skrzypcach ,bo X mówił że to nudne), wypisujemy miejsca które chcielibyśmy poznać, umiejętności które chcemy zdobyć, rzeczy które są dla nas totalnie obce i z jakiś przyczyn nigdy się nimi nie interesowaliśmy, a może warto...
Potem na podstawie luźnych notatek tworzymy plan działania - szczegółowy i najlepiej ładnie zharmonizowany z naszym ogólnym planem na życie.
Jeśli ktoś ma porządny plan na życie, to lista granic do przekroczenia może go wspaniale uzupełnić, pokazać nowe ścieżki i możliwości.
A potem -przekraczamy granice:)