Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wartości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wartości. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2013

Paradoks oświecenia...

Urodziło się dziecko- normalne- dwie nóżki, dwie rączki i bezzębny uśmiech, niczego nie rozumiało, kierowało się instynktem, płakało z głodu, z powodu mokrej pieluszki i braku mamy... Nazwano je Ircia. Na początku to nic nie znaczyło, nawet jak to dziecko zaczęło mówić mówiło: Ircia zrobi, Ircia chce, jakby ta Ircia była obok...

Potem nastąpiło pierwsze oświecenie:
Jestem Ircią. To moje rączki, nóżki, jestem dziewczynką, lubię lody waniliowe i czytać książki. To ja , to inni ludzie a to świat, tylko że ja tu nie pasuję, jestem inna i nikt mnie nie zrozumie.
Uczucie że jest inna narastało z upływem czasu, przeczytanych książek i przeżytych doświadczeń.
Pojawiło się trudne pytanie:
Kim jestem i po co to wszystko?
Nastąpiły etapy poszukiwań i rzucania wszystkiego dla intensywnego życia.

Tak czy inaczej z biegiem czasu owa Ircia przestała się utożsamiać ze swoim ciałem ( można to nazwać drugim oświeceniem), z umysłem, z emocjami, myślami ( w sumie to kolejne "oświecenia") - uznała że musi być jakieś PRAWDZIWE JA, które jest ponad tym wszystkim, a potem śmiała się jak opętana z tego niedorzecznego pomysłu bo dotarło do niej że nie ma żadnego JA i że jej nie ma, było to przyjemne przeżycie- pełna jedność z wszystkim, czyste przeżywanie, spokój- ot taki bajer ;) Można to uznać za takie bardziej "oświecające oświecenie".

Tylko że pojawiła się nowa tożsamość która dla niepoznaki nazwała się NIE MA MNIE a na dodatek była dość upierdliwa i chciała się odnaleźć w nowej rzeczywistości... A nawet wiedzieć dlaczego i po co?!
Tym samym wydała się że istnieje...

Hmm- to jak w takim razie mam się pozbyć tego paskudnego JA, ego czy jak to kto woli nazywać, jeśli nawet NIE MA MNIE dalej jest...
STOP- ale kto chce się czegoś pozbywać? Niby kto czegoś szuka?
Następuje zabawny proces podczas którego jedno ja jest zastępowane kolejnym, "bardziej oświeconym" ja...
Kto uznał to za zabawne, kto to obserwuje? NIKT? jaki znów Nikt?
Kto twierdzi że to jakaś paranoja, bajzel do potęgi entej?
Jak to uporządkować? Że niby kto chce cokolwiek uporządkować...

Dowcip jest w tym że wszystko zawsze było ok, że nie ma czego szukać, czego rozumieć, nie ma dobrych i złych odpowiedzi bo ten kto wartościuje to tylko kolejne ja, czasem obserwowane już przez kolejne ja które samo tworzy wiedząc że nie jest prawdziwe.
Zostaje czysta obserwacja tego procesu bez jakichkolwiek nacisków, bez jakiegokolwiek wpływu.
Czasem któreś JA ubzdura sobie że JEST czystą obserwacją, przeżywaniem- ok, ale nie jest nią, jest kolejną zasłonką, może bardziej przezroczystą, bardziej elegancką i piękną ale tym samym trudniejszą do rozpoznania...

No dobrze, to co zostaje na etapie kiedy Ircia to tylko Imię, a Ja to tylko jeden z zaimków?


Jest ciało ( sterowane za pomocą myśli, emocji, choć też znacznie na nie wpływające)
Są emocje i uczucia ( teoretycznie można nad nimi panować za pomocą myśli)
Jest umysł pełny wspomnień, z świadomością, podświadomością itd, są myśli- ta ciągła paplanina, potok słów i obrazów , płatające różne figle i kreujące owe mistyczne ja, szukające prawdziwego ja, to tu samoistnie powstają idee, poglądy ,osądy, prywatne wojny... Nawet tak popaprane jak próba pozbycia się ja i szukanie oświecenia...
Tylko nigdzie dalej czy też głębiej nie ma "kapitana" trzymającego stery.

Nie ma jakiegoś "nadobserwatora", jest tylko obserwacja.
( Tak samo nie ma widzącego za pomocą oczu tego a tego człowieka jest tylko widzenie, zamiast słuchającego jest słyszenie itd...)

Wszelkie osądy, oceny itd powstają na poziomie myśli.
To myśli uznały że jest takie a takie ciało, takie a takie emocje, to one oceniają same siebie,
tak długo jak jest szukanie czegoś poza czy też ponad nadal to "ja" stara się trzymać stery i jak chce to niech się stara, jeśli komuś to przeszkadza to nadal tylko kolejna odsłona "ja", które po prostu się dzieje.

Jeśli nie siedzę w samolocie gdzie na oknie są zasłonki bo nie ma kto siedzieć, to zasłonki nie mają komu przeszkadzać...

Wystarczy "luźne skupienie" na czymkolwiek, bez oceniania, prób zrozumienia i innych gierek a to coś znika, staje się nieuchwytne; dopóki trwa walka to zamiast pełnego przeżywania tego czegoś jest tylko nieświadome przeżywanie walki owego ja z tym czymś, gdy nastąpi chociażby skupienie na "walce ja" to ta walka stanie się nieuchwytna a potem następuje skupienie na naturze tego czegoś i puff... znika ;)



Tylko nie bierz tego tekstu jako pewnik, bo niby kto może tak to ocenić? Każde staranie się zrozumieć np ten tekst będzie następną zabawką dla ja, kolejnym wyzwaniem, które może być obserwowane bez obserwatora.

Czy to co piszę ma cokolwiek wspólnego z prawdą? A niby kto to pisze i ma być jakiś autorytetem? Obserwuj...
Błąd, pomyłka, czy też prawda to tylko oceny wystawiane przez ja, które jest tylko iluzją, bądź też tylko zaimkiem







Wszystko jest jednym... i co dalej?




Lekkie zamieszanie robi fakt ekstremalnej zmiany miejsca pobytu, ale to praktycznie nie ma znaczenia.
Twarz w lustrze podobna, te same nawyki, umiejetnosci, nie przenosze gor ani nie latam bez pomocy maszyn,
ale rozpoznanie ze ja to tylko iluzja, wygodny w komunikacji zwrot to jakby zwrot o 360 stopni, niby nic to nie zmienia ale daje pelniejszy obraz otoczenia...
Roznica jest w sumie bardzo subtelna: nie ma oporu, walki, co nie oznacza biernosci i tworzenia ograniczen typu: mam wszystko gdzies bo mnie nie ma :lol:
 Bo niby kto ma miec to gdzies?
Zycie plynie swoim nurtem, nie ma sztucznych barier tworzonych przez JA, przezywanie jest pelniejsze, bo nie ma blokad budowanych z ocen i motania sie w poszukiwaniu czegos,
to roznica pomiedzy ogladaniem oceanu w tv a staniu na plazy w zasiegu fal...
Z tym ze tym ekranem oddzielajacym pelne przezycie od bardzo ograniczonego bylo ja, rozpoznanie jego natury, a raczej braku jakiejkolwiek natury pozwolilo na przejscie z kanapy na plaze... Slowami trudno wyrazic to uczucie , dosc blisko jest spokoj, bezpieczenstwo, choc to tez tylko slowa opisujace odczucia.
Co dalej?- prawdziwe zycie, takie realne... Palce stukaja po klawiszach,mysli plyna swobodnie, slonce zachodzi nad oceanem, auta jezdza po ulicy, ptak spiewa, jest odczuwanie fotela, narastajacego chlodu, podmuchow wiatru... jest wszystko poza jakims oddzielonym od reszty JA; mysli odnajduja wspomnienie bajki o syrence ktora zjednoczyla sie z oceanem, jest tylko przezywanie zycia, ktore jest takie jakie byc powinno, ani dobre ani zle, pelne i realne nawet bez polskich znakow :mrgreen:



http://bramaoswiecenia.pl

sobota, 18 czerwca 2011

Zacznij od siebie -uczciwość

I kolejny raz namawiam do egoizmu.
Chcesz być lepszym człowiekiem to zadbaj o siebie - dla wielu brzmi to nielogicznie, ale według mnie tak właśnie jest.
Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy to siłą rzeczy rozsiewa wirusa nieszczęśliwości, jeśli ktoś siebie nie kocha i nie szanuje to jakim cudem ma kochać i szanować innych? Aby móc się czymś podzielić ze światem musimy to po prostu mieć.
Cenimy sobie uczciwość, chcemy być uczciwymi ludźmi, to najrozsądniej zacząć od bycia uczciwym względem samego siebie, uczciwość względem innych przyjdzie jak gdyby z automatu. Będąc uczciwymi względem samych siebie, bierzemy odpowiedzialność za siebie i swoje życie, nie szukamy wymówek,działamy i mówimy szczerze, bo nie chcemy oszukiwać sami siebie. Kłamstwo zaczyna się od próby oszukania samego siebie - "to przecież nie była moja wina, muszę coś wymyślić" . Człowiek uczciwy względem siebie nie musi kombinować, po prostu stało się jak się stało, na drugi raz będzie lepiej, to a to pochrzaniłem, ale mam do tego prawo, bo jestem człowiekiem i uczę się na własnych błędach i tyle.
Człowiek uczciwy względem siebie działa według swoich zasady, wartości które uznaje, zna swoje mocne i słabe strony, widzi zarówno pozytywy jak i negatywy.
Ludzie uczciwi względem siebie robią wszystko aby dotrzymać obietnic danych sobie a także innym( jeśli coś obiecujesz komuś obiecujesz także sobie,prawda?). Jeśli obiecałam sobie nie jeść słodyczy to aby być uczciwa względem samej siebie nie mogę ich jeść i tyle, jeśli obiecuję sobie że będę codzienne mówić dzieciom że je kocham to po prostu to robię - nie oszukuję siebie obietnicami bez pokrycia, natomiast jeśli złamię daną sobie obietnicę to zwyczajnie się do tego przyznaję, nie szukam wymówek, ale myślę co mogę zrobić aby uniknąć takiej sytuacji w przyszłości i robię wszystko co w mojej mocy aby zdobytą wiedzę wykorzystać w praktyce.
Cenimy sobie miłość, wiec zacznijmy od pokochania samego siebie, od akceptacji własnej osoby, nie wyklucza to chęci zmian w przyszłości, działania aby coś zmienić, poprawić, ale przecież każdy zasługuje na miłość. Jeśli kochamy siebie, innym łatwiej jest kochać nas a nam kochać ich. Bądźmy uczciwi względem siebie - nie oszukujmy się że nie zasługujemy na miłość, że musimy na nią zasłużyć - nie kocha się za coś!!!
Jeśli cenimy sobie bogactwo, to nie ukrywajmy tego faktu, pieniądze nie są złe, to przecież tylko narzędzie, więc przestańmy potępiać ludzi bogatych, podejrzewać ich bezpodstawnie o najgorsze, przypisywać im negatywne cechy - jeśli jak większość ludzi uważasz pieniądze za pożyteczne narzędzie do realizacji marzeń i planów to przestań się o nich źle wypowiadać, przestań o nich źle myśleć, bo to hipokryzja na maksa.
Każdy wyznaje trochę inne wartości, coś innego się dla niego liczy, każdy ma inne plany i marzenia - przyznajmy się do nich sami przed sobą.
Ja na przykład nie cenię sobie sławy w stylu gwiazd ekranu i sportu - nie kręci mnie to i nie interesuje, nie udaję zainteresowania tymi osobami, uczciwie podczas spotkań ze znajomymi mówię że naprawdę nic mi nie mówią podobno super sławne nazwiska i nikomu to nie przeszkadza, oglądam filmy dla treści, muzyki słucham dla rozrywki. Jeśli cenię jakiegoś celebrytę to za jakieś konkretne dokonania, które mi imponują, które mają dla mnie wartość.
Dla mnie ogromną wartość ma natomiast najbliższa rodzina, wolność, miłość, entuzjazm, optymizm, czas dla siebie, radosne odkrywanie świata - lubię się uczyć i tyle, kontakt z naturą, zdrowie i atrakcyjny wygląd, bycie sobą i poznawanie siebie, wszechstronny rozwój i poszukiwania szczęścia. Pieniądze i dobra materialne też się dla mnie liczą,cenię sobie bogactwo, życie w dobrobycie, pracę mądrą i przyjemną a nie ciężką.
Cenię sobie szczerość nawet do bólu, egoizm w pozytywnym wymiarze, chciwość motywującą do działania na korzyść siebie,nie na szkodę innych, życie po swojemu, chodzenie własnymi ścieżkami, nawet jeśli jest to nadkładanie drogi.
Nie wierzę w obiektywizm. Nie cenię wybitnie tradycji - to tylko miły dodatek, czasem ma głębszą treść, a czasem nie, nie cenię formalnych religii, za to duchowość ma dla mnie ogromne znaczenie, cenię inteligencję i spryt, cenię odwagę, fantazję i twórczość, cenię indywidualizm.
Tolerancja dla mnie to tylko akceptacja odmienności, do póki nie narusza moich praw i przekonań.
Twierdzę że seks jest ważny, naturalny i dobry, a bez dopasowania seksualnego trudno o udany związek.
Nie uważam demokracji za najlepszy ustrój, socjalizm jest według mnie złem, nie mam zwyczaju przestrzegać absurdalnego prawa kiedy tylko się da i nikomu to nie szkodzi, nie lubię poprawności politycznej.
Cenię ludzi którzy myślą po swojemu ,działają niekonwencjonalnie, nawet na granicy prawa i poza zdrowym rozsądkiem, cenię ludzi z pasją, nawet totalnie z mojego punktu widzenia absurdalną, cenie ludzi upartych w dążeniu do celu, ale nie upierających się przy nie działających systemach i metodach działania.
Cenię ludzi elastycznych, gotowych na zmiany, łatwo aklimatyzujących się w zmiennych warunkach, cenię ludzi którzy osiągnęli sukces, cokolwiek to dla kogo oznacza.
Cenię ludzi mających inne zdanie, inne poglądy i inne wartości, ponieważ mogę się od nich dużo nauczyć i zrewidować słuszność mojego podejścia, ale tylko pod warunkiem wzajemnego szacunku i braku agresji. Nie uznaję prawd absolutnych. Jeśli mam dobry powód i przekonywujące dowody potrafię zmienić swoje podejście i punkt widzenia - przecież błądzić jest rzeczą ludzką.
Cenię sobie poczucie humoru i dystans do świata i samego siebie. Nie znoszę rutyny, ale lubię mieć dobry plan i go realizować. Moim celem i wartością nadrzędną jest szczęście i wszystkie jego elementy składowe

To moje wartości - moje wyrażenie uczciwości wobec samej siebie -lista oczywiście chaotyczna, rozwleczona i niepełna - ale sądzę że lepszej nie zrobisz - nie podpuszczam;)