Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara a wiedza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara a wiedza. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 marca 2018

Puzzelki 2 - wiara...

http://www.sfinia.fora.pl/religie-i-wyznania,6/czy-bog-od-swoich-wiernych-oczekuje-slepej-wiary,9613.html#367231



 Hmmm, może na tym polega dorastanie - jako dzieci praktycznie ślepo wierzymy rodzicom i ma to dla nas sens,wręcz jest warunkiem przetrwania, ale gdy dorastamy czas zacząć ich poglądy weryfikować, usamodzielnić się , stworzyć własny światopogląd - nie musi to oznaczać całkowitego wyrzeczenia się wszystkiego czego nas nauczyli, bo to też nie było by mądre, odrzucić coś tylko dlatego że oni w to wierzyli - warto dokonać możliwie najbardziej rzetelnej weryfikacji. Ja na jej drodze odrzuciłam Boga z Biblii,chrześcijańską wizję świata, ale nie odrzuciłam na pniu wszystkich wartości chrześcijańskich tylko dlatego że mi się z chrześcijaństwem kojarzą, tej weryfikacji zwyczajnie jeszcze nie skończyłam...

Generalnie nie potrafię w nic uwierzyć w 100%, zawsze zostaje miejsce na niepewność, na weryfikację, na szukanie nowych danych.
Uważam że warto poznać jak najwięcej różnych punktów widzenia bo wtedy można sobie powyciągać to co uznam za cenne. Fakt że nie wyznaję jakiejkolwiek religii nie znaczy że one nie mają mi nic do przekazania, zwyczajnie nie biorę 'wyżywienia' w całości - popróbuję, posmakuję, przemyślę i to co mi odpowiada trafi na mój talerz na dłużej.
 




 Mi wychodzi pozycja między młotem a kowadłem :P
Ateizm - nie bo jednak moje poglądy zakładają coś co mogę bogiem nazwać, coś niematerialnego, będącego poza czasem i przestrzenią,
Teizm - nie, bo mój bóg ma cechy raczej klasyfikujące to pod deizm, ale deizm też nie... panteizm też nie bo mój bóg jest od materialnego świata odrębny...
Jako wyznawca jakiejkolwiek religii się nie klasyfikuję, wrogiem jakiejkolwiek nie jestem, choć jestem przeciwna wszelkim fanatyzmom.

No własnowierstwo - Ircizm:P




Ja w nic nie wierzę w 100%, mówiąc że w coś wierzę wyrażam tylko subiektywne przypuszczenie, robocze założenie że tak właśnie jest, staram się być uczciwa względem siebie i dlatego mimo że szanuję, cenię i chcę zrozumieć wszelkie religie, ideologie itd, nie potrafię arbitralnie uznać że ta jest lepsza bo tu a tu się urodziłam, lub bo tą najlepiej znam, szczególnie gdy wiem ile elementów mi nie pasuje. Wybrałam skrajne nieutożsamianie się, czy ma to wady - mnóstwo, ale nie uznając większości tego co ludzie rozumieją pod danym pojęciem czułabym się hipokrytką, a wybrałam że gdy uznam że coś jest hipokryzją to będę dążyć do eliminacji tego.
Twierdziłam że jestem ateistką, bo nie wierzę w jakiegokolwiek boga( według opisów religijnych , czy mitologicznych) ,ale okazało się że jednak jakąś okrojoną własną wizję czegoś nadprzyrodzonego mam, że mogę to nazwać bogiem , więc ok - mimo że to ateizm jest mi bliski, uważam że nie mam prawa się do tego grona zaliczać,choć także nie jestem teistką, ani agnostyczką - dziwna sytuacja, ale wolę szczery 'Ircizm' niż hipokryzję.
Tak samo jak nie mogę powiedzieć że jestem weganką, bo np jem miodek i bez oporów połknę kapsułkę z żelatyny wieprzowej , choć idea jest mi bliska bo generalnie produktów zwierzęcych nie jem.
I tak sporo pojęć dopasowuję do siebie, do własnego pojmowania świata( moja definicja świadomości choćby). Uznałam że pojęcia odnoszące się do przynależności grupowej abym się mogła z czystym sumieniem zadeklarować że przynależę muszę spełniać definicję, np jestem matką, bo mam dzieci - definicja prosta jak budowa cepa. Chrześcijanką nie jestem bo nie mam pewności co do istnienia Jezusa ani co do prawdziwości Biblii, co mi nie przeszkadza korzystać z tego co w tej religii uważam za wartościowe. Buddyzm jest mi bliski ,ale też pewne kwestie mi nie pasują więc uznaję że buddystką nie jestem.
Czasem czuję że wygodniej byłoby przyjąć jakiś gotowy schemat a nie wszystko samemu budować z wybranych klocków, ale z Lego też tak robię - mogę raz zbudować coś według instrukcji, po czym spokojnie to rozbiorę i potem będę tworzyć coś swojego wybierając odpowiednie elementy z różnych zestawów, dzieciaki robią to samo, i zgodnie twierdzimy że nawet jak według innych nasze konstrukcje mają sporo wad to są nasze i spełniają funkcje jakie ustaliliśmy że mają spełniać, a jak nie to przebudowa... na tym w końcu polega zabawa.
Tylko z życiem to problem jest taki że chcę ułożyć coś spójnego z owych puzzli ale nie mam do końca wizji co to będzie, nie mam wszystkich puzzli a te co mam potrafią być pogięte, do tego one są w 5D :P
Czasem wygodnie mi uznać że reinkarnacja istnieje i że mam całą wieczność aby to poskładać , bo choć w każdym życiu składam od nowa to jakby gdzieś zostaje ślad wizji całości...



 nigdy nie możemy niczego być pewni, to oczywiste. Coś wiem - mam informację ,ale mimo to nie jestem jej pewna, nie muszę w nią wierzyć. W moim rozumieniu fakt że coś wiem ma mniejsze znaczenie niż fakt że w coś wierzę, bo wierzę w informację dopiero gdy inne dane ją potwierdzają, ale oczywiście nie wiedząc co przyniosą nowe informacje nie ma mowy o pewności.



nie wierzę w absolutność jakiegokolwiek rodzaju, rozumiem jako pojęcie i na tym to się kończy. Nie wierzę że istnieje doskonałość, można dążyć do perfekcji w jakiejś dziedzinie, można być jej bliskim ale tu serio pasuje to co opisywał Zenon o Achillesie i żółwiu. Żółwia doskonałości nie dogonisz, zawsze ucieknie, bo im bliżej jesteś tym kolejne kroki są mniejsze i trudniejsze, realnego żółwia wyprzedzisz bo możesz robić zawsze tak samo duże kroki jak na początku, z dążeniem do doskonałości tak nie jest, to jak dążenie do nieskończoności.


 Wiara jako złożona konstrukcja stabilności myślowej...
No tak, to mi elegancko pasuje i sporo wyjaśnia.


czwartek, 1 lutego 2018

Popaprane rozkminy : Wiara i wiedza

Wiedza to przyjęta przeze mnie oraz zapamiętana (nie koniecznie w pamięci mózgu, może być to pamięć wirtualna)  i uznana za prawdziwą informacja( czyli jakby nie patrzeć muszę w nią wierzyć).
Każda informacja aby była argumentem musi być powtarzalna, weryfikowalna i podparta dowodami
Wiedza naukowa oparta powinna być na weryfikowalnych i powtarzalnych danych i móc stanowić argument w merytorycznej dyskusji, która równocześnie może prowadzić do jej dalszej weryfikacji.
Wiara to mój stosunek do prawdziwości danej wiedzy, poglądu, informacji, doświadczenia
Wiara religijna - wierzenie w prawdziwość informacji , poglądów, idei propagowanych  przez daną religię

Fakt że w coś wierzę także jest informacją, co prowadzi do:
'Wiem, że wierzę w...'
 'Wiem z książki ...,że ..... ale ze względu na.... w to nie wierzę.'
'Wierzę w.... bo tak czuję,mimo że nie mam informacji na których mogę oprzeć moją wiedzę na ten temat'.

Wiarygodne źródło wiedzy/informacji- Niewiarygodne źródło wiedzy/informacji
Wiara bezpodstawna - Wiara oparta na solidnych dowodach

Wiem, bo.... - wiedza wymaga dowodów, konkretnych informacji
Wierzę, bo....- wiara wymaga powodów, choćby 'bo tak mi się wydaje, bo tak czuję'

Założenie - uznanie czegoś za prawdziwe jeszcze przed przeprowadzeniem badań,często niezbędne jako punkt wyjścia, np zakładam że mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa ufać moim doświadczeniom płynącym ze zmysłów podczas stanu zwykłej, pełnej świadomości
Przypuszczenie- uznanie że coś jest prawdopodobne, choć niekoniecznie prawdziwe
Pewność- uznanie że coś jest prawdziwe,
Duży stopień pewności/mały stopień pewności- uznanie że coś jest wysoce/nisko prawdopodobne
Wątpliwość - brak poczucia pewności odnośnie prawdziwości wiedzy, słuszności wiary
Prawdziwość - zgodność z rzeczywistością, do której tak naprawdę nie mamy dostępu, gdyż poznajemy ją na podstawie tego jak nasz mózg przetwarza i interpretuje informacje zbierane przez receptory zmysłowe , tak że w praktyce prawdziwość oznacza potwierdzalność w przyszłości, zgodność obserwowalnych zdarzeń z założeniami
Zgadzam się z/nie zgadzam się z... - totalnie subiektywna opinia wyrażająca nasze stanowisko w danej kwestii

Wartym poruszenia tematem jest jeszcze  temat : wierzę, bo tego chcę... 
Chcę zdać egzamin, więc wierzę że go zdam - ma to sens, gdyż poprawia samopoczucie zwiększając szansę na powodzenie
Chcę aby anioły opiekujące się ludźmi istniały, więc w nie wierzę - ma to sens, gdyż dzięki temu osoba która w nie wierzy czuje się w życiu pewniej, co może się przełożyć na lepszy komfort życia
Chcę trafić po śmierci do nieba, gdzie czeka mnie wieczne szczęście, więc w nie wierzę - jeśli komuś nadaje to sens życia, likwiduje lęk przed śmiercią, taka wiara ma sens, jest użyteczna
Chcę aby mój miś w nocy ożywał i mnie pilnował, więc w to wierzę - dziecko śpi spokojniej, wie że ktoś czuwa - ma to dla niego sens i daje wymierne korzyści w formie lepszego snu.
 
Niestety z faktu że chcemy aby coś istniało lub się zdarzyło i dlatego w to wierzymy, mimo że dostrzegam w tym spory sens i użyteczność nie wynika z tego prawdziwość tych istot lub zjawisk!!!



Osobiście w nic nie wierzę w 100%, niczego nie potrafię być pewna w 100%
Abym w cokolwiek uwierzyła potrzebuję argumentów/ danych z wiarygodnych źródeł , zdając sobie sprawę z tego że wiarygodność danego źródła jest tylko założeniem opartym na założonym systemie weryfikacji....
Jeśli ktoś jest w 100% pewny swoich racji dla mnie traci na wiarygodności;)
Moje osobiste doświadczenia mimo że są tak naprawdę jednym co mam nie są dla mnie wysoce wiarygodne...