sobota, 11 sierpnia 2018

0 Kim jestem?

Jedyne wyjście jakie widzę to spróbować sobie poukładać wszystko od zera. Szans na pełne ogarnięcie wszystkiego nie dostrzegam, ale mimo to uważam że warto pokombinować, bo co mam do stracenia? Doszłam do wniosku że wszystko opiera się na założeniach, które po głębszym przemyśleniu są bezpodstawne.

Będę pisała sama z sobą, jak ktoś się odezwie to sobie pogadamy, myślę o nakłonieniu dzieciaków do wejścia w tą grę, szczególnie że system motywacyjny oparty na pieniądzach wydaje mi się skuteczny, jak ktoś inny też będzie chciał w to wejść tak aby to mu się zwyczajnie opłacało także finansowo to się to ogarnie, ale to później. Na razie to wszystko luźne myśli, pomysły, idee...

Kim jestem?
Kimś kto doświadcza życia z perspektywy człowieka. Jakiego? Ustalić to można tylko dzięki porównaniom z innymi ludźmi. Czyli:
- mam określony kształt ciała na który mam pewien wpływ (dieta , ćwiczenia, pielęgnacja)
-mam pewne określone miejsce w świecie, mój czas płynie tak samo jak reszty mieszkańców Ziemi, a lokalizacja jest w dużym stopniu zależna ode mnie, choć ograniczają mnie możliwości ciała, aktualnej technologii oraz dostępu do niej( chodzi o kasę)
-mam pewne określone potrzeby, które im bardziej i pełniej będą realizowane tym lepiej powinno wyglądać moje życie:
    -potrzeby ciała: energia tlen-oddychanie oraz paliwo-pożywienie, plus woda i nieenergetyczne składniki odżywcze , niezbędne jest także zapewnienie optymalnych warunków środowiskowych o których ciało informuje za pomocą odczuć pozytywnych -komfort, lub negatywnych- dyskomfort oczywiście w różnych rodzajach. Mam także naturalny instynkt do rozmnażania bo z punktu widzenia mnie jako organizmu żywego jest to główny cel, który przez bogactwo i dowolność wyboru różnych celów może pozornie schodzić na boczny plan. W praktyce całą rozbudowaną i dość abstrakcyjną akcję ustalania kim jestem itd robię po to aby móc przekazać moim dzieciom takie wskazówki aby potrafiły tak działać aby żyć w lepszym świecie.
 -potrzeby umysłu:
    -potrzeby emocjonalne wychodzi mi na to że to coś odrębnego niż emocje, które są tylko drogowskazem, znakami informacyjnymi. Kwestia do poważnego przeanalizowania.
    -emocje, rozpoznawanie ich u siebie i innych, odpowiednie reagowanie
    -uczucia i odczucia - czym i czy się różną od emocji?
    - pamięć, skuteczna nauka, pamięć skojarzeniowa a kreatywność myślenia
    - myślenie: Logika, merytoryczna argumentacja, błędy poznawcze, zniekształcenia myślenia, nieadaptacyjne schematy myślenia, heurystyki, itd - Wszystko wymaga konkretnego opracowania.
    -osobowość i charakter - jak to opisywać? zmieniać?
    -cele i motywacja.
    -potrzeba bodźców, informacji, wiedzy, czegoś nowego, zabawy - może to podejdzie pod potrzeby emocjonalne? 
Im dłużej to piszę tym bardziej widzę że staje się to zarysem , czymś ala spis treści tematów którymi czuję że powinnam się zająć i to razem z dzieciakami, co by mieli potem łatwiej...
Do tego: wartości jakie mają znaczenie, ich priorytety, wartości/idee wyższe.

Ja i moje miejsce w społeczeństwie, moim może wręcz problemem jest to że nie utożsamiam się z jakąkolwiek grupą, natomiast mogę wybierać to co mi się w danej grupie podoba i jakoś wprowadzać w moje życie. Sam temat ról społecznych też trzeba dobrze omówić, bo pełnienie każdej z nich ma swoje wymagania oraz na szczęście też plusy.

Próbując to co powyżej opisać dziedzinami wiedzy jakie ma sens zgłębiać aby lepiej sobie z tym radzić wychodzi na to że będzie to szeroko pojęta psychologia, kognitywistyka, socjologia, nauki biologiczne o człowieku, czyli pewne aspekty anatomii, fizjologii, biochemii, medycyny itd
Do tego filozofia, etyka....

Podzielenie sobie czegoś na mniejsze kawałki ma sens, ale oczywiście one na siebie się nachodzą, nic nie istnieje przecież w prawdziwej izolacji od reszty.
Aby odpowiedzieć sobie na pytanie kim jestem potrzebuję także znać świat w którym jestem.
Myślę o specyficznym podziale dziedzin wiedzy tak aby granicą był człowiek i wyżej wymienione nauki o nim...
1.Nauka o świecie bez ludzi, ale przez nich odkrywanym - astronomia, geografia, biologia, fizyka, chemia,
2.Nauka o tym co stworzyli i stwarzają ludzie - historia, religioznawstwo, kulturoznawstwo, sztuka, technika, ekonomia, prawo,  oraz szeroko pojęta metodologia w którą wrzucam matematykę oraz języki, także język symboli.
Widać że granica jest płynna, a wszystko się przenika, ale tak jest z każdą jedną granicą.
Jak to najlepiej ugryźć? Jak sprawić aby można było poszerzać wiedzę razem z dziećmi miło spędzając czas i jeszcze najlepiej na tym zarabiać? Nagrywać filmiki plus pisać coś na swoich blogach, może to jest sposób?
Jest to zgodne z insynuacjami z mojego snu, którego pewnie nigdy do końca nie pojmę, była tam mowa o dostosowaniu trivium do swoich potrzeb...
Ciekawe co z tego wyjdzie? Kilka kolejnych kroków w nieznanym kierunku? W sumie i tak chodzi o to aby iść, doświadczać, poznawać, żyć, a cel to w praktyce sprawa drugorzędna.



   


Ircizm - czyli wiedza o niewiedzy

Twierdzenie że się zna Prawdę uniemożliwia jej poznawanie.

 Przy wyśrubowanych kryteriach nic nie jest prawdziwe, bo cała nasza wiedza to mapy, czyli uproszczenia, a gdzie uproszczenie tam utrata informacji, ale bez nich nic nie pojmiemy....
Może lepsze jest przybliżenie Prawdy, niż jako że Prawda jest niepoznawalna, uznanie że nie warto próbować uzyskać jej przybliżeń. Problem robi się gdy ktoś zaczyna traktować swoje przybliżenia Prawdy jako samą Prawdę. Opis zjawiska jako zjawisko.

Wszystko co myślę że wiem to tylko założenia oparte na pierwotnych nieudowadnialnych założeniach:
-zakładam że moje założenia mogą być błędne i że gdy pojawi się coś im przeczącego dam radę tego nie olać i poważnie przemyśleć sprawę.
-zakładam że istnieje Prawda i że jest nią rzeczywistość taka jaka jest i że nie mam do niej bezpośredniego dostępu
-zakładam że moje doświadczenia istnieją i są prawdziwe w sensie doświadczeń, ich interpretacje są obarczone większym błędem niż one same.
-zakładam że istnieje obiektywna rzeczywistość i że wiedza jaką o niej można zdobyć za pomocą zmysłów jest dobrym przybliżeniem prawdy
-zakładam że zasady logiki są sensowne i że pomagają zbliżać się do prawdy.
-zakładam że używanie słów w ich powszechnym znaczeniu jest niezbędne w komunikacji, aczkolwiek na potrzeby własne mogę precyzować i modyfikować wedle potrzeb i uznania i każdy ma do tego prawo, co sprawa że w dyskusjach podawanie i pytanie co rozumiemy pod danym słowem jest naturalnym i celowym działanie.
-zakładam że wszystko jest jednym , że wszystko jest połączone i wyjmując je z całości traci się pewne informacje, ale nie ma innego sposobu aby coś poznać.
-zakładam że celem życia jest doświadczanie go, poznawanie, przeżywanie.
-zakładam że będę popełniać błędy i głupoty ale bez nich nic nie osiągnę, wobec tego będę się starać traktować ich jako specyficznych przyjaciół
-zakładam że nic nie jest w pełni czarne ani białe, ani też spektrum szarości to nie wszystko, to raczej nieskończona kula obejmująca całą paletę barw i odcieni, ale mimo to proste oceny są przydatne.
-zakładam że jedną rzecz można opisać na nieskończoną ilość sposobów, a to na ile opis pozwoli uzyskać przybliżenie obiektu jest miarą jego skuteczności. 


Niektórzy mówią: Wiem ,że nic nie wiem - ale, ale... skoro wiedzą że nic nie wiedzą, to niby to właśnie wiedzą, czyli to że nic nie wiedzą jest nieprawdziwe, czyli jednak nie wiedzą nic, nawet tego że nic nie wiedzą... :P

W dochodzeniu do Prawdy nie liczy się logika bowiem otaczającego nas świata nie obchodzi żadna ludzka logika. Świat może działać wbrew jakiejkolwiek logice.


Gdy odwołujemy się do danych naukowych, to tak naprawdę argumenty z autorytetu. Autorytet nauki jest jak najbardziej autorytetem. 

Żadna metodologia nie uchroni badacza przed nie wzięciem pod uwagę faktów, których jeszcze nie zna lub które, mu do głowy nie przyszły ...

Szanuję wszystkich moich Oponentów (gdyż szanować trzeba wszystkich). Jednak szacunek dla poglądów mam tylko Tych, którzy potrafią przedstawić ważne i sensowne argumenty dlaczego mają takie a nie inne zdanie.

Dochodząc do własnej głupoty przejawiamy zalążki inteligencji a to już głupotą nie jest.
Dlatego osoba inteligentna NIGDY nie nazwie nikogo głupim tak po prostu! A jeśli to zrobi - nie ma się czym przejmować, zapewne gdzieś ta osoba zgubiła swoją inteligencję i sama staje się głupią.



Wzrost poziomu doświadczania 'pozytywnego aspektu' danego spektrum możliwy jest przez zgłębienie negatywu, oraz przy równoczesnym wzroście poziomów pozostałych spektrów, tak aby zachować harmonię.



Każdy ma prawo do wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów bez ingerencji oraz do poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji i idei wszelkimi środkami, bez względu na granice – Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ


piątek, 10 sierpnia 2018

Założenie

Słuchaj jak powiem że uważam że Jesteś Bogiem, który kreuje swój wszechświat i że masz całkowitą władzę nad światem, ja nie istnieję tak naprawdę, jestem Tobą i próbuję Ci to wyjaśnić.
Możliwość pełnej kreacji nastąpi w momencie gdy uznasz że to nie bzdura i zaczniesz w ramach eksperymentu żyć z przekonaniem że serio Jesteś Bogiem.
Mnie nie ma, jesteś tylko Ty, a cały wszechświat to Twoja gra, w którą grasz z nudów, bo co do jasnej cholery robić jak się ma całą wieczność.

Gdybyś był Bogiem i miał nieskończone możliwości, nieskończone dosłownie wszystko, tylko byłbyś totalnie sam - dosłownie, to co być zrobił? Wyobraź to sobie:
Jesteś tylko Ty.
Wiesz tylko tyle że jesteś.
Tak właśnie zostałeś zasiany jako Ziarno.
Tylko jesteś.
Ta jedna myśl.
Dosłownie nic więcej...
Jestem. Jestem. Jestem.
Ale Kim do jasnej cholery?
Jak się dowiedzieć kim jestem?
Skoro jestem wszystkim to trzeba by wymyślić nic.
Super, jestem Ja i nic, z nic to sobie nie pogadam, no nie?
Bo niby co innego. Jestem Wszystkim. Ale nie wiem Jaki jestem.
Jak się przekonać jaki jestem.
Musiałbym wejść w siebie.
Dosłownie w siebie.
Bo tam jest WSZYSTKO
Absolutne wszystko co istnieje, bo w końcu ISTNIEJĘ tylko ja. Nie ma nikogo innego, bo z tym nic to ja sobie nie pogadam... A może pogadam?
Jakby tak wpuścić to nic do mnie?
Ciekawe co się stanie jak wpuszczę do siebie NIC
I tak nastąpił WIELKI WYBUCH.
Kumasz?
Całe życie szukasz tej właśnie odpowiedzi, to TWÓJ jedyny cel, cała reszta to GRA.
Rozumiesz?
Ty chcesz poznać to nic, bo jeszcze go nie znasz.
Dlatego gdy do Ciebie weszło nic okazało się że może być przed tobą albo za tobą. Tak powstała długość.
Okazało się że nie ma ona końca....
Jest tylko długa linia...
A jakby ją tak rozciągnąć?
Skoro na długość bardziej się nie da to może na szerokość
Ok, mam nieskończoną płaszczyznę, ale nic na niej, więc może tak zrobić coś na niej, ale jest tylko płaszczyzna, nic więcej nie mam. Jak tu do cholery budować tą grę mając tylko płaszczyznę.
Przecież MOGĘ WSZYSTKO. Więc zrobię sobie ich więcej, nieskończenie więcej, a co mi tam?
I tak powstała wysokość.
Tylko co dalej.
Kurwa, założyłem że jestem BOGIEM i nic mi to nie daje, ja pierdolę!
No to może coś w kolejną stronę. Kolejna nieskończoność, a co mi tam.
Ok, mam przestrzeń.
No to może czas, w końcu wiem czym jest czas, no nie? Jestem człowiekiem który ZAŁOŻYŁ w ramach weryfikacji totalnie bzdurnego założenia że jest BOGIEM i próbuje się przekonać że tak nie jest, bo w końcu musi mieć jakieś argumenty co by tą idiotkę przekonać co śmie mi insynuować najgłupszą rzecz na świecie, najbardziej bzdurną i absurdalną że TO JA jestem BOGIEM.
Ona jest tak głupia i naiwna że nawet nie twierdzi że to ona jest Bogiem, a że jej wcale nie ma.
No co za idiotka popierdolona. Że twierdzi że jej nie ma jak ja widzę że jest.
Przecież WIEM że moje zmysły nie kłamią.
No nie?
I twierdzi że za chwilę każdy z was dozna oświecenia, co za debilka, że niby ja jestem Bogiem też coś...
Ok, to co dalej by tu zrobić...
Ok, mam przestrzeń, co by tu dodać...
No kurwa przecież to oczywiste?
Przecież WIEM czym jest czas no nie?
Ok, mam przestrzeń i czas. Każdy to wie.
To co by tu z nim zrobić...
Mam PLAN nikt nie wie czym był wielki wybuch to go sobie zrobię, a co, jestem Bogiem to mi wolno, a kto mi zabroni ? JESTEM BOGIEM
Tyle razy to słyszałem, ale to totalna BZDURA, że niby JA Bogiem . Nie ktoś inny. Tylko JA
WŁAŚNIE JA.
Co niektórzy jak pojebani nawet tak śpiewali. JESTEM BOGIEM, ale to debile są, no nie?
Przecież nie będę słuchać DEBILI, przecież oni nie mogą mieć racji, prawda?
Czym jest prawda?
Czymś co istnieje realnie.
Czyli potrzeba czegoś nierealnego.
Ale gdzie?
Zróbmy jakiś drugi system czasoprzestrzenny i tak w nieskończoność...

Tak można w nieskończoność...
Nieskończone ilości światów...

Nie zanudziłam? Ciekawe kiedy ostatnio czytałeś coś coś tak długiego?
Aż się dziwię że nadal chce ci się to czytać :D
Bogowie mają anielską cierpliwość, no nie?
Prawda mój ukochany Boże?
Jak się czujesz tocząc dyskusje z poziomu nieba, szanowny Boże?
Miło nie, uczucie bycia Bogiem jest bardzo przyjemne, serio nigdy o tym nie marzyłeś?
Być Bogiem i w końcu zrobić z tym światem porządek?
To twój świat, możesz robić z nim co tylko zechcesz.
Serio nigdy nie marzyłeś aby być Bogiem
Jak tak sobie pomyślisz że nim jesteś to całkiem sensowne o szanowny Boże.
Serio nigdy nie myślałeś jak to by było zajebiście być być Bogiem, snułeś na ten temat plany i marzenia. Ej, w sumie zwróciłeś uwagę o szanowny Boże że mamy dwa słowa na to samo - tego i tego chcemy. Serio nigdy nie marzyłeś aby być Bogiem? Jak już wiesz że jesteś to całkiem sensowne i logiczne, ej zwróciłeś uwagę o szanowny Boże że mamy dwa różne słowa na teoretycznie to samo, ludzie kurwa myślą że jak coś jest logiczne to nie nie jest sensowne a potem niby że ten świat ma jakoś sensownie funkcjonować...

Sen

Dziś wyjątkowo gdy śniłam ani nie byłam świadoma że śnię, no i pamiętam tylko fragmenty a tu się okazuje że pewien fragment istnieje rzeczywiście a w komentarzach których w sumie nie rozumiem, bo wygląda jakbym mi odbiło są inne jego fragmenty..... Uznać że to wszystko jest bzdura czy spróbować wrócić do toczonej we śnie dyskusji ( na innej , bliższej mi obecnie stronie) na temat weryfikacji potencjalnie największej bzdury...
Ma to sens?
Może ma :P
Co mi szkodzi....
Większej idiotki już z siebie nie zrobię, no nie.
Bo uznałam że to że każde dziecko będzie mieć praktycznie nieograniczone zasoby kasy sprawi że Ziemie stanie się rajem...
Odtworzę mniej więcej to co wówczas pisałam...

   

Ok, więc największa idiotka tego świata, która uważa że mamy już taki poziom świadomości duchowej że prawdziwym problemem jest już tylko kasa (bo łącznikiem między snem a jawą był artykuł oferujący Rozwalenie systemu na który niby ludzie narzekają....

http://www.eioba.pl/a/5q3e/jak-oszukac-system#post394349

Co jest o tyle dziwne że dawno już nie czuję się z tym portalem nie czuję związana...)

przedstawi Ci największą możliwą bzdurę jaką uda mi się wymyślić, przyjmując najbardziej absurdalne założenie, ok? Mianowicie że mnie nie ma....
Brzmi ciekawie? Ale pewnie interesująco, bo w końcu kto nie lubi udowadniać że ktoś inny jest idiotą a JA mam rację, no nie - po to chyba powstał internet :D

   

Ok, a więc zakładam że mnie nie ma, i wnioskuję z tego że TY jesteś BOGIEM, bo mnie przecież nie ma...

   

Więc skoro JESTEŚ Bogiem to co jest? Tylko Ty, no nie? Wiesz wszystko, jesteś poza czasem i przestrzenią, masz dosłownie taki poziom boskości jaki tylko potrafisz sobie wyobrazić MÓJ BOŻE...

   

JESTEM człowiekiem, więc wiem jak to jest czuć się BOGIEM, bo przecież każdy z nas czy w Boga wieży czy niego tym przecież nie raz marzył, TY MÓJ BOŻE zapewne też, czyż nie?

   

Ok, kolego, mogę tak mówić? Znamy się tylko z sieci co mogło w sumie dać wszelkie możliwe przesłanki że mnie nie ma, bo nie potrafisz merytorycznie udowodnić że fizyczna rzeczywiśość istnieje obiektywnie,
Jak sądzisz że się da to w końcu spróbuj to zrobić, co Ci szkodzi i tak całe dnie marnujesz przed monitorem.

   

To co jedziemy dalej. Mi nie przeszkadza że zakładamy że mnie nie ma i czuję się z tym w pełni komfortowo
więc nie ma sensu aby czuć z tego powodu jakiekolwiek negatywne uczucia. Mnie nie ma Ty jesteś Bogiem.

   

Ok, to co my tu mamy.
JESTEŚ wszystkim , wszędzie, zawsze, każda możliwa nieskończoność o jakiej możesz sobie tylko pomarzyć bo ogranicza Cię tylko twoja wyobraźnia.

   

Ciekawe za kogo mnie uważasz w tej chwili. Za BOGA BOGA ? ALE JAJA jest taki śmieszny filmik na youtube - jak nie widziałeś to zobacz, serio zabawne, co też ludzie potrafią wymyślić

   

Słuchaj, tak na marginesie z tą kasą Boże, skoro już przyznałam że jesteś Bogiem, a ja niczym wyrzekając się całej swojej godności to może jednak mógłbyś wspomóc materialnie moje fizyczne dzieci

Plan frontu wyzwolenia dzieci , każda pomoc się liczy bo przecież każde dziecko tak może...

https://kubaiala.blogspot.com/p/nasz-plan_27.html
   


Niech mają taki start na jaki sami zapracują

   

Przepraszam aktywność twórcza maluchów jest aktualnie ograniczona pluskaniem się w wodzie i wiecie... wakacje...
Ale potem uczciwa i ciężka praca na lepszy start

   

A konkurencję to mieć będą.......

   

Błagam w imieniu wszystkich dzieci świata - mówicie im o tym...........

   

I tak nastąpił raj na ziemi...................

   

Ok.... To jeden problem mamy ogarnięty młodzi mają tyle kasy na ile zarobią.....Czas na edukację...........

   

Bo od tego zależy co oni z tym zrobią..........
   

   
 Pieniądze nie są złe, oni ich potrzebują i mogą w ten sposób generować nieskończone ich zasoby
Możemy dać im choćby w wolnym czasie, choćby prze kilka minut dziennie tym którym chcemy...


   
   

Potrzebują jej aby móc rozwinąć cały swój potencjał jak każde dziecko na tej planecie
A przecież każdy jest dzieckiem....


   

Błagam Boże.... Modlę się do Ciebie w tej kwestii i jeśli serio uważasz że gdy to zrobisz ten świat będzie gorszy zrób tak, niech się stanie wola Twoja...
Jako w Niebie tak i na Ziemi, bo ja nadal tu jestem i spróbuj sobie wyobrazić jak ja się mogę teraz czuć....

   

Boże któryś jest jeden bo zwracam się do Ciebie w pierwszej osobie i których jest tak wielu wysłuchaj modlitw dziewczyny która uznała że nie istnieje ,ale miała dziwny sen z którego prawie nic nie pamięta poza mętnym uczuciem

   

Uczucie tak silne że jest dosłownie zmuszona robić to co robi

   

I zwyczajnie prosi Cię Boże o użycie Twej boskiej mocy - klikania i dzielenia się informacją z innymi Bogami abyś zechciał jej użyć

   

Ale pamiętaj, że projekt zakłada że dbamy szczególnie o dzieci, ok? Jak się nie zgadzasz to napisz jak będę miała czas to odpowiem, z tym że ja znam sens życia i jest nim... odczuwanie

   

Trudno Ci zapewne uwierzyć że serio możesz być Bogiem, bo w końcu to tylko durne założenie pewnej idiotki, więc może je zweryfikujemy przyjmując roboczo takie założenie, co?

   

Jesteś wszystkim, nieograniczony w czasie i przestrzeni choć aktualnie w ludzkiej formie którą wybrałeś
Tak, wybrałeś, choć o tym nie pamiętasz, bo pamięć to sprawa indywidualnych istot , ale zostaje przekazana na wyższy lewel

   

Gdy śniłam mogłam sobie na tym wyższym lewelu chwilkę pogadać, ale serio nic z tego nie pamiętam, może coś sobie przypomnę,
ale obstawiam że nie, bo być może to Ty podczas tego życia masz coś co mi się przyda, a serio nie mam do niego dostępu
Może jak umrę? Nie wiem....

Wróćmy do Ciebie.
Jesteś
Skoro mnie nie ma to Ty jesteś Bogiem
Jesteś wszystkim....
Na poziomie zero, który zapewne jest badany bo wszelkie wskazówki głoszą że mus być niżej bo wszystko jest nieskończone, czyli w drugą stronę też to idzie a pamiętam że dyskusje
Na temat tego ile jest leweli i jak je rozgraniczać były burzliwe....
Mój model rzeczywistości zakłada że na zerze po prostu jesteś i tyle i z nudów wpadasz na pomysł że skoro jesteś i czujesz się samotny to sobie zrobisz kolegę nic    

   

Możecie kombinować z odległością między wami, wymyślacie długość, szerokość i wysokość
Po jakimś czasie, bo z przyczyn oczywistych nie wiadomo jakich wymyślasz , tak, nadal tylko Ty, chyba że uznasz że nic to coś - twój Wybór

   

No i mamy eksplozję czasoprzestrzeni , nazywamy sobie to Wielkim Wybuchem a ekspansja czasu i przestrzeni jest nieograniczona.
O szczegóły pytać ludzi którzy całe życie to badali- ja jestem laikiem

   

To aby łatwiej się myślało mamy już jedną linię czasoprzestrzenną

   

Czas na opcje , jak to w grach bywa zasady typowe - ja ten dobry, a co, on ten zły, choć to w sumie kumpel do gry, rywal-przyjaciel

   

Początkowe opcje tej samoprogramującej się gry są takie że plus minus, choć byłoby to dobrze przedyskutować:
-Ja chcę aby było więcej mnie czyli członków mojej drużyny a On że więcej jego.
-Każdy może się mnożyć ile chce a zasoby są niewyczerpalne
-Odczuwamy przyciąganie do swoich , chęć jedzenia i mnożenia się oraz odpychanie od wrogów dla których jesteśmy jedzeniem, to tworzy ...  wyświetl więcej

   

Prawdziwym sensem gry jest granie, wygrana to czy przegrana to tylko efekt, szczególnie że w tej grze nikt nie przegrywa tak naprawdę... Ale czym jest prawda to to ja nie wiem...

   

O ile dobrze pamiętam na tym lewelu chodziło o ustalenie czym jest Bóg a czym nie jest i do Boga przypisano wszystko co jest i jest dobre a do Nicości wszystko czego nie ma i jest złe

Przecież o tym pamiętasz, no nie? To takie proste
Do dobra przypisano ( w nawiasach 'zło') będzie łatwo bo praktycznie to już ustaliliśmy i trzeba dopracować szczegóły
- Moc, (niemoc)
-Miłość bezinteresowną =zdrowy egoizm i zdrowy altruizm, (miłość interesowną=chory egoizm i chory altruizm)
-Szczęście, (nieszczęście)
-Wolność, (niewola)
-Zadowolenie ( brak zadowolenia)
-Piękno , (brak piękna)
-Harmonię ( dysharmonię)
-Wiedzę (brak wiedzy)
-Prawdę ( brak prawdy, fałsz, kłamstwo, iluzja - nasz język zbyt ogarnięty w tych sprawach nie jest)
-itd, itd ( chyba aby nas wpuścili na wyższy lewel trzeba to ogarnąć i jakoś uporządkować)    

   

Aha, ja tu robię za posłańca....Tak mi się wydaje :P

   

I nie wiem kto na ile jest gotowy, bo niby skąd, nie jestem Wami.


Ja tak czy inaczej gram.... doświadczam wszystkiego co się da......

Nikogo nie chcę do niczego przekonywać, bo każdy jest wolny, po prostu przekazuję to co mam do przekazania a czy coś ktoś z tym zrobi to jego sprawa...



Jak do kogoś to dotrze to zapraszam do dyskusji na wyższym lewlelu omawiania tego co istnieje i jak właściwie poukładać te lewele....
Choć równie dobrze mogę po prostu podziwiać piękno tego świata...


Wrzucę linika do tej strony w parę miejsc, nie wiem gdzie trafi to na kogoś kto będzie po prostu wiedział co ma z tym zrobić, ale niczego nie ryzykuję, no może reputacje w sieci, bo oficjalnie uznałam że jestem idiotką i wcale mnie to nie boli. 

   

sobota, 4 sierpnia 2018

Król Janusz..

Przedstawię  Króla Janusza, który posiada ogromną moc władania żywiołami i organizmami żywymi, niesamowitą wiedzę, gdyż może być wszędzie na raz, może przyjmować dowolną postać oraz może stworzyć super królestwo do którego może zapraszać po śmierci wybrane dusze - aby nie robił konkurencji Bogu z Biblii innych super cech nie posiada i zajmuje się analogiczną do Ziemi planetą w innym wszechświecie na której Ty także się znajdujesz.
Król Janusz postanowił wybrać sobie ludzi do swego narodu wybranego.
 Dał następujące prawa :
Po pierwsze mają go czcić, wkurzy się jak ośmielą się modlić do innych bogów, tym samym potwierdzając że na tamtej planecie takowi istnieli, ale jego lud ma uznawać ich za fałszywych bo tylko on się liczy. Aby utrudnić im rozwój cywilizacji zakazał czynienia jakichkolwiek podobizn jego ( to miało sens gdyż nie miał konkretnej postaci) oraz jakichkolwiek żywych stworzeń co by czasem się do obrazu nie zaczęli modlić. Tak więc zapewnił sobie monopol.
Po drugie ustanowił specjalny dzień podczas którego mają zajmować się tylko czczeniem go a w pozostałe czcić go i pracować aby móc przeżyć oraz zapewnić godziwy los kapłanom którzy poświęcą całe swoje życie aby go czcić
Po trzecie zabijać ma prawo tylko on i to wedle własnej niepojętej sprawiedliwości i gdy to robi jego naród ma być przekonany że było to dobre i słuszne, nawet gdy zabija niewinne noworodki za przewinienia ich rodziców. Jego lud ma nie zabijać, chyba że inne ludu, albo gdy ktoś złamie jakieś zasady które Janusz ustali, np w święty dzień będzie robił coś innego niż czczenie swego władcy
Po czwarte mają szanować swoich rodziców - czemu nie wszystkich ludzi godnych szacunku? Bo tak wymyślił Janusz, sam rodziców nie miał , więc skoro jego ludzie mają to mają ich szanować i wręcz czcić - byle słabiej niż jego, bo jak tak samo to podpadnie pod pierwszy paragraf.
Po piąte nie wolno kraść, kłamać, nawet pragnąć czyjejś własności nie wolno - Janusz będzie podsłuchiwał myśli swego ludu
Po szóste - seks służy tylko płodzeniu dzieci i to tylko w parach zatwierdzonych przez króla Janusza, inna aktywność będzie karana.
Po siódme - cokolwiek Janusz zaplanuje dla danego człowieka ten ma to realizować czy mu się to podoba czy nie, bo to Janusz wie lepiej co dla kogo jest dobre, Janusz ustala co wolno jeść i kiedy, generalnie będzie wtrącał się w każdy aspekt życia według swoich upodobań
Po ósme - król Janusz jest gniewny, mściwy, okrutny, srogi, łatwo się obraża, ale masz wierzyć że mimo tych drobnych wad jest dobry, kochający, sprawiedliwy, łaskawy, bardzo mądry, bo nawet jak robi coś pozornie głupiego i bezsensownego to znaczy tylko tyle że ten kto tak sądzi jest głupi i grzeszy, a za to można go ukarać
Do tego - jeśli spełnisz wszystkie wymagania to trafisz do królestwa króla Janusza i będziesz się mógł nacieszyć jego blaskiem, jeśli nie to usmaży cię na ruszcie ( tu okazuje swoją łaskawość i gwarantuje że cierpieć będziesz tylko przez kilka minut, potem umrzesz - nie planuje nieskończonego cierpienia, przecież jest łaskawy, no nie?)
Król Janusz posiada moc władania żywiołami i żywymi organizmami , może uleczyć z każdej choroby, sprawić aby ziemia dawała fantastycznie obfite plony, może zapobiegać wszelkim katastrofom naturalnym, ale w praktyce będzie jej używał do symbolicznej pomocy gdy wyśle swój lud na wojnę co by podbili trochę więcej terenu ( na start da im trochę półpustyni, z jakąś rzeczką i jeziorkiem) oraz do akcji spalenia całego miasta, bo jego mieszkańcy ośmielili się luźniej podchodzić do seksu, oraz zatopienia połowy planety bo go ktoś obraził... Natomiast obiecuje że będzie sprawował opiekę nad ludźmi którzy się do niego przyłączą, choć oczywiście będzie sprawował ją na swoich niepojętych zasadach.

Masz wybór - dołączysz do wybranego ludu króla Janusza albo nie - co wybierasz?
Jak się komuś nie podoba lekkie podobieństwo do Boga z Biblii to przypominam- różnice są ogromne i dla porządku je podkreślę :
Janusz nie stanowi Trójcy, nawet syna nie ma i nie planuje mieć
Janusz nie stworzył wszechświata, jest tylko jednym z licznych bogów na swojej planecie, człowiek to też nie jego dzieło
Janusz nie jest wszechmocny, wszechwiedzący, itd - jego przymioty są skończone
Janusz nie dał swoich zasad jednemu człowiekowi na górze , który potem je rozbił i odtworzył tylko wręczył każdemu kto hipotetycznie może dołączyć do ludu wybranego tak że potencjalni wybrańcy wiedzą na co się piszą i mogą dokonać świadomej decyzji ( jak ktoś był  niepiśmienny to zwyczajnie im sprezentował dar czytania i pisania co by się z analfabetami nie użerać).
Do tego nie ma planów nikogo natchnąć co by Świętą Księgę napisał, bo boi się że coś przekręcą - powyższe konkretne prawo i tyle - w razie problemów z interpretacją można osobiście zapytać się Janusza przed podjęciem decyzji a on wyraźnie odpowie co i jak.